Million Tears
PL DE EN
← Powrót do strony głównej

Nasze chorwackie wakacje 2026

12.09.2026

Nasze chorwackie wakacje 2026

Pierwszy raz w Chorwacji

Pierwsze dwa tygodnie wakacji Alex spędził w domu, a kolejne dwa u taty. Kiedy znów byliśmy razem, nadszedł czas na coś, na co wszyscy bardzo czekaliśmy – naszą wspólną podróż do Chorwacji. Był to pierwszy wyjazd całej naszej trójki do tego kraju i już od początku czuliśmy, że będą to wyjątkowe dni. Trafiliśmy na piękną pogodę, słońce i ciepłe morze. W naszej codzienności jest wiele terminów, terapii, obowiązków i planowania, dlatego możliwość bycia po prostu razem, bez pośpiechu, była dla mnie szczególnie cenna. Pływanie od zawsze należy do naszych ulubionych aktywności, więc na basenie byliśmy właściwie każdego dnia. Pływaliśmy również w ciepłym, słonym Adriatyku, ciesząc się tymi zwyczajnymi chwilami, które później okazują się jednymi z najpiękniejszych wspomnień.

Pierwszy raz na SUP-ie

Jednym z naszych wakacyjnych „pierwszych razów” był SUP. Z daleka wyglądało to bardzo łatwo, ale szybko przekonaliśmy się, że fale mają własne plany. Deska odpływała tam, gdzie chciała, wiosłowanie wymagało więcej siły, niż się spodziewaliśmy, a utrzymanie równowagi dostarczało nam mnóstwo śmiechu. Właśnie takie wspólne próbowanie nowych rzeczy lubię najbardziej – nie chodzi o to, żeby wszystko od razu umieć, ale żeby razem się odważyć, śmiać z nieudanych prób i cieszyć z każdego małego sukcesu. Wiemy już, że na SUP wrócimy przy kolejnej okazji.

Chwila tylko dla mnie i Melanie

Jednym z najbardziej osobistych wspomnień tego wyjazdu była chwila tylko dla mnie i Melanie. Wybrałyśmy się we dwie na konną przejażdżkę. Melanie radzi sobie już samodzielnie i z ogromną przyjemnością patrzyłam, jak pewnie czuje się przy koniu. Ja potrzebowałam jeszcze trochę wsparcia, ale dla mnie ta wspólna wyprawa była także spełnieniem małego marzenia. Mogłyśmy sobie na nią pozwolić dzięki temu, że wakacje spędzaliśmy z moją przyjaciółką i jej córką. Wiedziałam, że Alex zostaje w dobrych, zaufanych rękach, a ja mogę przez chwilę całą uwagę poświęcić Melanie. Przy codzienności podporządkowanej w dużej mierze potrzebom Alexa takie momenty sam na sam z Melanie są dla mnie bardzo ważne. Większość wakacji spędzaliśmy oczywiście razem, ale właśnie dlatego ta jedna wspólna konna wyprawa ma dla mnie tak szczególne znaczenie.

Statkiem, między wyspami i do Krka

Nie mogło zabraknąć rejsu statkiem – Alex uwielbia statki i przy każdej nadarzającej się okazji staramy się spełnić tę jego małą pasję. Patrzenie na jego radość jest dla mnie zawsze warte więcej niż sama atrakcja. Tym razem mogliśmy przy okazji podziwiać chorwackie wyspy i morze rozciągające się aż po horyzont. Wybraliśmy się także do Parku Narodowego Krka, żeby zobaczyć słynne wodospady. Było głośno od wody, zielono i zupełnie inaczej niż nad morzem. Chorwację poznawaliśmy też od drugiej strony – pod powierzchnią wody. Podziwialiśmy dno podczas rejsu łodzią z podwodnymi oknami, a później sami zaglądaliśmy pod wodę w okularkach. Kilka znalezionych muszelek pojechało z nami do domu jako małe pamiątki tych dni.

Wodny tor, karuzele i zachody słońca

Na wodnym torze dmuchańców nie tylko dzieci miały zabawę – również mama mogła przez chwilę zapomnieć o dorosłych obowiązkach i poczuć się jak dziecko. Było wspólne wspinanie, śmiech, wpadanie do wody i kolejne próby. Były też karuzele, wybieranie pamiątek, lody, wieczorne spacery i morskie zachody słońca. Nic niezwykłego, a jednak właśnie takie chwile zostają później w pamięci najmocniej. Dla mnie największym luksusem tych wakacji nie były atrakcje, ale czas, w którym mogliśmy być razem i tworzyć wspomnienia bez myślenia o kolejnym terminie u lekarza czy obowiązku, który na nas czeka.

Terapia pojechała z nami

Nawet podczas wakacji nie odłożyliśmy całkowicie terapii na bok. Kontynuowaliśmy rozpoczętą wcześniej terapię SSP i udało nam się zakończyć ją jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Staraliśmy się jednak, aby terapia była częścią naszego dnia, a nie czymś, co odbiera nam wakacje. Wracaliśmy więc do domu nie tylko z opalenizną, muszelkami i setkami zdjęć, ale przede wszystkim z poczuciem, że naprawdę wykorzystaliśmy ten czas razem. Koniec wakacji zawsze przynosi trochę nostalgii. Przed nami kolejny rok szkolny, nowe cele, kolejne wyzwania i następne kroki w rozwoju Alexa. Nie wiemy, co dokładnie przyniosą kolejne miesiące, ale po takich wspólnych chwilach łatwiej nabrać siły do tego, co przed nami.

Zobacz terapię SSP →